poniedziałek, 18 lutego 2019

"Czarcie słowa" Grzegorz Wielgus - Recenzja

Tytuł: Czarcie słowa
Autor: Grzegorz Wielgus
Seria: Brat Gotfryd
Tom: 2
Ilość stron: 365
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Initium
Cena: 34,90 zł
Ocena: 8/10

Nie wiem czy pamiętacie, ale pod koniec września opowiadałam wam o książce, o której tak naprawdę na samym początku nie wiedziałam zbyt wiele, jednak już od pierwszych stron zdołała pobudzić moją wyobraźnię, co więcej naprawdę mi się spodobała i mimo iż nie czytałabym bezustannie tego gatunku literackiego, od czasu do czasu sięgam po tego typu lektury.

I tym razem wiele przyjemności sprawił mi prosty i miły w odbiorze styl autora, dzięki czemu całość czytało mi się w niewiarygodnym wręcz tempie oraz mogłam wyciągnąć z niej jak najwięcej dobrego, a uwierzcie mi, gdy już zaczniecie zbierać je kawałek po kawałku, utworzy się z tego cała góra. Ponadto uważam, że ta opowieść jest znacznie lepsza od poprzedniej nie tylko dlatego, że w końcu możemy nieco bardziej zgłębić się w pojedynki rycerskie i poczuć się zupełnie tak, jak gdybyśmy brali w nich udział. Ponadto mogliśmy nieco bardziej zaznajomić się z przeszłością głównego bohatera i dowiedzieć się więcej na jego temat, gdyż w poprzedniej części tak naprawdę  nie dowiedzieliśmy się o nim nic.

 Ogólnie rzecz biorąc, akcja ma miejsce parę lat po wydarzeniach z poprzedniej części, jednak sądzę, że nawet jeśli nie zapoznaliście się z pierwszym tomem, a ten w pewnym sensie wydaje się wam nieco ciekawszy, zapoznanie się z "Pękniętą koroną" nie jest konieczne, chociaż sądzę, że ominie was całkiem sporo.

Fabuła rozgrywa się podczas turnieju rycerskiego, gdzie zebrali się wojownicy z różnych miejsc, - i co może wydać się naprawdę ciekawe - nawet z Polski. Na początku panowała tam luźna atmosfera, jednak nie trwa ona zbyt długo, gdy na zamek wkradają się intrygi i podejrzliwość. Co jest tego przyczyną? Kryjący się wśród rycerzy skrytobójcy, którzy wywołali nie małe zamieszanie.

Muszę przyznać, że bohaterowie tej książki mają w sobie tak zwane "to coś" co sprawia, że nie dzięki nim nie da się pomylić tej opowieści z żadną inną. Sprawili także, że zapragnęłam nieco bardziej zgłębić się w historię ówczesnej Europy, aby dowiedzieć się znacznie więcej o panujących tam zasadach, tradycjach oraz przekonać się, czy uda mi się zapałać jeszcze większą sympatią do książek Grzegorza Wielgusa.

Podsumowując, to naprawdę ciekawa i dobrze napisana książka, która potrafi pobudzać ciekawość aż do ostatniej chwili i sądzę, że nawet osoby, które tak jak ja nie są zbyt blisko z tamtejszymi czasami i wcześniej nie zaprzątali sobie nimi głowy, spędzą przy niej naprawdę miłe chwile.

niedziela, 17 lutego 2019

"Twarzą w twarz" Agata Suchocka - Recenzja

Tytuł: Twarzą w twarz
Autor: Agata Suchocka
Seria: Daję ci wieczność
Tom: 2
Ilość stron: 255
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Initium
Cena: 29,90 zł
Ocena: 10/10

Doskonale pamiętam tamten moment, gdy po raz pierwszy zdecydowałam się zapoznać z twórczością tej autorki. Przypominam sobie także, że wtedy nie mogłam się nadziwić nad cudownością "Woła mnie ciemność" oraz zachwycałam się nad jej odmiennością od pozostałych książek w tej tematyce. Muszę przyznać, że żadna z historii, które miałam okazję przeczytać w całym swoim życiu nie była chociażby maleńkim stopniu podobna do tej, co chyba dość dobrze świadczy nie tylko o niej, lecz także o samej autorce.

Agata Suchocka posługuje się niezwykle barwnym językiem, który jest przyjemny w odbiorze dla potencjalnego czytelnika, a ponadto potrafi sprawić, że szybko zdecydujemy się postawić wszystko na jedną kartę i jednym tchem zapoznać się z całą opowieścią. Przyznam, że tym razem nie popełniłam tego błędu i powoli dawkowałam sobie kolejne strony, żeby jak najdłużej móc się zachwycać jej fabułą oraz nieziemskimi bohaterami.

Ogólnie nie chcę za bardzo opisywać tego wszystkiego, co dzieje się w tej książce, gdyż z racji iż jest to kontynuacja, każde słowo o tamtejszej akcji zdradza to, co się działo w poprzednim tomie, a wiem, że są osoby, które zanim sięgną po "Woła mnie ciemność" chciałyby dowiedzieć się nieco więcej o tej opowieści - tak, sama dość często robię dokładnie to samo - dlatego też rozpiszę się w absolutnym minimum. Po wydarzeniach z pierwszego tomu Lothar został sam, pozbawiony mentora i przyjaciela a zarazem kochanka. Zadręcza się, a myśli i smutek nie dają mu spokoju. Dlaczego wszystko potoczyło się tak nie inaczej? Ma wiele pytań a mało odpowiedzi. Rozwiązania na chociażby kilka z nich postanawia szukać w Ameryce, gdzie decyduje się wybrać. Tyle że... tam pojawiają się kolejne.

Przyznam, że mimo iż od dawna nie sięgam po literaturę, w której znaczącą rolę grają wampiry, gdyż od nadmiaru takowych lektur mam ich już lekko mówiąc dosyć, tak ta przypodobała mi się w sposób szczególny i uważam, że nawet osoby, które nie przepadają za fantastyką, znajdą w niej coś dla siebie - oczywiście po uprzednim zapoznaniu się z poprzednią częścią - gdyż jest ona połączeniem wielu gatunków. Przedstawiona w nie tak odległej nam przeszłości zachwyca i chwyta za serce.

Uczucia, które targają głównym bohaterem są tak realne, że sama zaczęłam odczuwać część z nich, przez co przestałam czytać tę opowieść. Ja żyłam nią i czerpałam z niej informacje niczym tlen.

Czy polecam? Jakżeby inaczej i mogę wam nawet zagwarantować, że ta opowieść znajdzie się na liście najlepszych książek 2019 roku, gdyż szczerze wątpię, żeby ukazało się coś, co byłoby w stanie zachwycić mnie jeszcze bardziej.

"Never Worldwake" Marisha Pessel - Recenzja

Tytuł: Never Worldwake
Autor: Marisha Pessel
Ilość stron: 366
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Jaguar
Tłumacz: Zuzanna Byczek
 Cena: 37,90 zł
Ocena: 9/10

Z książkami Wydawnictwa Jaguar jest tak, że ilekroć zdecyduję się po którąkolwiek sięgnąć, za każdym razem zamykam ją z szerokim uśmiechem. Albo to ja mam takie szczęście i natrafiam na tylko i wyłącznie dobre książki, albo to oni publikują same perełki literackie.Tak też i było w tym wypadku, a teraz mam okazję wam o tym opowiedzieć.

Imię i nazwisko autorki nic mi nie mówi, jednak gdy tylko zapoznałam się z opisem fabuły, wiedziałam, że czeka mnie coś niesamowitego. Nie myliłam się. Marisha Pessel posługując się lekkim i przyjemnym w odbiorze stylem stworzyła coś po prostu niesamowitego, co mogłabym czytać bez przerwy i sądzę, że nawet wtedy odczuwałabym niedosyt.

 Ogólnie akcja prezentuje się następująco: Po śmierci chłopaka głównej bohaterki, pozostaje ich tylko piątka. Po roku żałoby, Beatrice decyduje się z nimi znów spotkać, żeby dowiedzieć się znacznie więcej o całym tym wydarzeniu. Cudem udaje im się uniknąć zderzenia z ciężarówką, a rankiem, do domu puka nietypowy mężczyzna, który poinformował im, że są w pętli czasowej, a żeby przeżyć, muszą jednomyślnie zagłosować, które z nich opuści to miejsce. Żywe.

Przyznam, że gdy tylko o tym opowiadam, dosłownie przechodzą mnie dreszcze nie tylko dlatego, że za każdym razem, gdy przypominam sobie te wydarzenia, czuję wszechogarniającą mnie niepewność, któremu z nich uda się przeżyć. Wartka akcja toczy się aż do ostatniej strony, dlatego też jestem jeszcze bardziej urzeczona tym światem.

Autorka wykonała kawał naprawdę dobrej roboty nie tylko wpadając na tak niesamowity pomysł, lecz także dopracowując go do niemalże perfekcji. Ponadto okładka tej książki jest po prostu rewelacyjna i nie jestem w stanie się na nią napatrzeć.

Powiem tak, jeżeli jeszcze jakimś cudem zastanawiacie się, czy warto zapoznać się z tą opowieścią, moją odpowiedzią jest oczywiście: tak, bierzcie ją i to jak najszybciej, ponieważ to, co się tam dzieje jest po prostu nie do opisania. Jest to po prostu jeden z najlepszych thrillerów, jakie miałam okazję przeczytać w tym roku - i sądzę, że gdybym się zastanowiła, był także lepszy od tych, z którymi zapoznałam się przez cały 2018.

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję:



"Nowe jutro" Agata Polte - Recenzja

Tytuł: Nowe jutro
Autor: Agata Polte
Ilość stron: 285
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena: 34,90 zł
Ocena: 9/10

Nie wiem czy pamiętacie, ale jeszcze jakiś czas temu nie jeden raz wspominałam o debiucie tej autorki, jakim jest "To, czego nie widać", które miałam okazję objąć swoim patronatem medialnym z czego jestem niezwykle dumna, gdyż książka bardzo szybko podbiła moje serce, co więcej, w marcu zamierzam przeczytać ją ponownie.

 Ale teraz autorka wróciła do nas z czymś kompletnie nowym, czego jeszcze nie było, a mianowicie z nową i równie niesamowitą opowieścią co poprzednio, która i tym razem podbiła moje serce. Szczerze mówiąc zaczynam się już zastanawiać, czy kiedykolwiek ukarze się na rynku jakakolwiek jej książka, która byłaby chociażby delikatnie gorsza od tych, z którymi obecnie miałam okazję się zapoznać. Mam nadzieję, że nie.

I tym razem nie mogłam nadziwić się cudownemu warsztatowi pisarskiemu autorki, dzięki czemu całość czytało mi się wprost rewelacyjnie. Mimo iż czasami mogłabym uznać, że już kiedyś spotkałam się z podobnym pomysłem, to Agata Polte rozkręci to do tego stopnia, że od razu możemy zapomnieć o tych wszystkich podobnych opowieściach i nalepić na nią nalepkę: UNIKAT.

Cała fabuła tej opowieści to jedno wielkie gdybanie. Co by było gdyby... no właśnie. Gdyby nie doszło do tej całej katastrofy? Czy tych dwoje kompletnie od siebie różnych ludzi spotkałoby się w innych okolicznościach? Czy zwróciliby na siebie uwagę? Gdyby nie przyszło im pracować w tym samym przedszkolu?

Mimo wszystko przez tą opowieść przeplata się dosłownie ogrom emocji, które nie tylko odczuwa główna bohaterka. Po pewnym czasie zaczyna odczuwać je także czytelnik. Mimo dość smutnej przeszłości, ta opowieść dała mi wiarę, że nawet po zmroku kiedyś wzejdzie słońce. Że zacznie widnieć, aż w końcu ujrzymy je w całej okazałości. Tak samo jest z szczęściem.

To nie jest jedna z tych młodzieżówek, po które sięgamy, dla zajęcia czasu, żeby po paru dniach, tygodniach zapomnieć o jej istnieniu. Ona porusza ważne tematy i zmusza nas do zastanowienia nad pewnymi aspektami naszego życia i spojrzenia na nie z nieco innej perspektywy.

Osobiście czuję się nią urzeczona - o czym jak mam wrażenie cały czas powtarzam - i nie są to naciągane słowa. Gdy tylko dowiedziałam się o tej premierze, z niecierpliwością wyczekiwałam dnia, w którym to w końcu będę mogła na nowo zagłębić się w świat wykreowany przez Agatę Polte i zaprzyjaźnić się z jej niebywale realistycznymi bohaterami. No cóż, teraz nie pozostało mi nic innego poza czekaniem na kolejną opowieść. Mam nadzieję że niebawem :)

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję:


niedziela, 10 lutego 2019

"Stróż krokodyla" Katrine Engberg - Recenzja

 Tytuł: Stróż krokodyla
Autor: Katrine Engberg
Ilość stron: 395
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumacz: Elżbieta Frątczak-Nowotny
Cena: 37,90 zł
Ocena: 8/10

 Jest to jeden z pierwszych thrillerów jakie miałam okazję czytać w tym roku, dlatego też skrycie wierzyłam, że w jakiś szczególny sposób wyróżni się spośród wielu innych, które przeczytam  w ciągu kolejnych dziesięciu miesięcy - a mam nadzieję, że będzie ich całkiem sporo. Czy autorce udało się mnie do siebie przekonać? Odpowiedź kryje się poniżej!

Katrine Engberg jest zaliczana do jednych z najważniejszych autorów powieści kryminalnych w Dani, dlatego też powinna się w jakiś sposób wyróżniać spośród innych pisarzy i mimo iż nie jest tak świetna jak Camilla Lacberg - a wątpię, żeby komukolwiek udało się ją przebić, gdyż mam do jej twórczości ogromny sentyment - muszę przyznać, że niewiele jej brakuje.

Jej styl mimo iż jest prosty, to potrafi przyciągnąć uwagę potencjalnego czytelnika i sprawić, że ten z zainteresowaniem będzie śledził losy wykreowanych przez nią bohaterów. Ponadto mimo iż wykorzystuje charakterystyczne aspekty, jakie możemy znaleźć w tego typu lekturach, to robi to w taki sposób, że możemy odnieść wrażenie, że czytamy coś nowego i jedynego w swoim rodzaju. Bo takie właśnie jest.

Co prawda akcja na pozór może nie wyróżniać się niczym szczególnym, ot jakiś starszy pan, który wychodząc zobaczył, że drzwi od sąsiedniego mieszkania są otwarte, poszedł to sprawdzić a w środku natknął się na ciało martwej dziewczyny, jednak  gdy zagłębimy się w to nieco bardziej, możemy zakochać się bez reszty w przedstawionym tam świecie.

Bohaterowie tej opowieści są bardzo prawdziwi, a ponadto fabuła potrafi wciągnąć i mimo iż najchętniej sięgam po kryminały skandynawskie, sądzę, że w wolnej chwili z przyjemnością zapoznam się z resztą opowieści tej autorki.

Polecam tę książkę każdemu miłośnikowi tego gatunku oraz osobą, które chciałyby zacząć swoją przygodę z thrillerami. Zaręczam was, że jest to jeden z lepszych thrillerów jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać i mimo iż musiałam odjąć mu punkt czy dwa za pewien mały szczegół, jest na co zwrócić uwagę.

Za możliwość zapoznania się z lekturą serdecznie dziękuję:



"Kocia kołyska" Kurt Vonnegut - Recenzja

 Tytuł: Kocia kołyska
Autor: Kunt Vonnegut
Ilość stron: 354
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumacz: Lech Jęczmyk
Cena: 39,90 zł
Ocena: 9/10

Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z jedną z książek tego autora i muszę przyznać, że była na tyle dobra, że zaczęłam wątpić, że pozostałe z jego opowieści mogą być równie dobre, lub co jeszcze trudniejsze do wyobrażenia - lepsze. Tak więc, korzystając z okazji, że na rynku ukazała się kolejna z jego książek, postanowiłam zobaczyć, jak to jest z warsztatem pisarskim Kunta Vonneguta. A wy możecie się dziś sami o tym przekonać.

Poprzednio zachwycałam się nad fabułą i realizmem "Rzeźni numer pięć", od której dosłownie przechodziły mnie dreszcze i niedowierzanie, że takie rzeczy mogły, a co więcej nadal mogą mieć miejsce w prawdziwym życiu. Dziś przyszło mi doświadczyć tego samego, tyle że w jeszcze większej skali.

 Mimo iż akcja rozgrywa się w trakcie trwania wojny, zostały zamieszczone tam fragmenty bliżej opisujące wydarzenia, których obecnie jesteśmy świadkami. No bo skłamałabym, gdybym nie przyznała mu racji, że w dzisiejszych czasach ludzie wolą żyć w pięknym kłamstwie, niżeli zmierzyć się z okrutną prawdą. Gorzej tylko jak ta wyjdzie na jaw.

To niewiarygodnie dobra książka obok której nie sposób jest przejść obojętnie. Po zapoznaniu się z jej treścią, ilekroć spojrzę na tę okładkę, będę wspominać tamtejsze wydarzenia, które prawdę powiedziawszy dają do myślenia.

Autor posługuje się wprost niewiarygodnym stylem, przez który mam ochotę czytać więcej i więcej, a gdy zdam sobie już sprawę, że jestem już na końcu opowieści, nie pragnę niczego więcej poza ponownym zapoznaniem się z którąkolwiek z jego twórczości.

Sama okładka mimo iż z pozoru nie wyróżnia się niczym szczególnym, gdy przyjrzymy się jej przez dłuższą chwilę, możemy dostrzec jej specyficzny, delikatny urok, a być może dopatrzymy się w niej jakiegoś głębszego sensu.

Mimo iż nie często sięgam po tego typu książki - w ciągu minionych sześciu miesiącach zrobiłam to tylko dwa razy -  muszę przyznać, że ilekroć zagłębiam się w ten świat, nie jestem w stanie się od niego uwolnić.

Polecam tę książkę każdemu kto chciałby dowiedzieć się nieco więcej o wojnie z puntu widzenia osoby, która brała w tym wszystkim udział; oraz poznać nieco bliżej ludzką psychikę, która miejscami potrafi być zdradliwa.

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję:


niedziela, 3 lutego 2019

ZAPOWIEDŹ "Czarcie słowa" Grzegorz Wielgus

Austria, rok 1279
Po zakończeniu krwawej wojny o koronę Królestwa Niemiec kraj cieszy się chwilowym spokojem. Chcąc zadowolić krnąbrnych wasali, król Rudolf Habsburg nakazuje zorganizować turniej na zamku Rappottenstein − zaprasza na niego wojowników i władców z ościennych krajów. Atmosfera towarzysząca rycerskim zmaganiom wydaje się beztroska, jednak wystarczy iskra, aby na nowo wzniecić wojenną pożogę.
Kiedy możni ścierają się o doczesną chwałę,
na traktach wokół zamku dochodzi do serii brutalnych ataków. W miejscach masakry pozostają tylko okaleczone zwłoki i wyryte na drzewach słowa. Ci, którzy je widzieli, mawiają, że kraj nawiedził Titivillus – demon słów.
Do walki z czartem stają brat Gotfryd,
doświadczony inkwizytor i członek zakonu dominikanów – oraz jego wierni towarzysze z Małopolski: Jaksa Gryfita i Lambert z Myślenic.
Szybko okazuje się, że krążący
po gościńcu diabeł nie jest jedynym złem,
jakie wkroczyło między austriackie doliny.


 Premiera: 12.2.2019

niedziela, 27 stycznia 2019

"Rozmiar szczęścia nie daje" Marta Kieniuk-Mądrala - Recenzja

Tytuł: Rozmiar szczęścia nie daje
Autor: Marta Kieniuk-Mądrala
Ilość stron: 240
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Novae Res
Cena: 29,99 zł
Ocena: 8/10

Przyznam szczerze, że od dość dawna szukałam książki, która opisywałaby bliżej temat zaburzeń odżywiania, z którymi jak sądzę każdy przynajmniej raz w życiu miał do czynienia, czy to wśród znajomych, rodziny lub zobaczył takową osobę mijając ją na ulicy. Tak czy inaczej temat ten jest powszechnie znany, jednak jest dość niewiele publikacji, które przedstawiłyby go czytelnikom z nieco innej strony. Całe szczęście, że w końcu natrafiłam się na odpowiednią.

Jak już pisałam, mnie także ten temat nie ominął, gdyż bliska mi osoba zachorowała na tę chorobę i uwierzcie mi, było to dla mnie bardzo trudne. Na szczęście lub nieszczęście, w końcu ową osobę udało się z tego wyleczyć, jednak z tego co zauważyłam, nadal nie jest taka sama jak dawniej. Bo to doświadczenie zmienia ludzi, zarówno osobę cierpiącą na tę dolegliwość jak i jej najbliższych.

Autorka tej książki sama zmagała się z tymi chorobami. Miała anoreksję, bulimię oraz ortoreksję jednocześnie, co jak możecie się spodziewać, nie było niczym przyjemnym.  Przedstawia także, że dążenie do bycia fit i zrzucenia paru kilogramów nie zawsze jest dobre i dość często może zmienić się w zaburzenie.

Powiem wam tak, nikt poza osobą, którą doświadczyła tego na własnej skórze nie jest w stanie opowiedzieć tak dobrze o tej chorobie - lub chorobach - jak osoba, która miała z nią bezpośrednią styczność, dlatego jeżeli chcecie dowiedzieć się nieco więcej na ten temat, odsyłam was do tej książki.

Styl autorki jest lekki i przyjemny mimo iż niejednokrotnie mogą nas przejść ciarki na plecach, gdy zagłębiamy się w jej umysł, w jej uzależnienie. Wszystko to zostało opowiedziane jak najbardziej dobrze i co najważniejsze, jest w tym dużo - jak nie tylko i wyłącznie - prawdy. Brutalnej prawdy.

Sądzę, że nie tylko jest to obowiązkowa lektura dla osób, które chcą dowiedzieć się nieco więcej na ten temat, lecz także dla tych, którzy rozmyślają nad rozpoczęciem diety - żebyście byli świadomi, czego powinniście unikać i jakich zachowań i ich konsekwencji się obawiać. Ja jestem nią zachwycona i z czystym sumieniem mogę powiedzieć: bierzcie w ciemno!

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję:


czwartek, 17 stycznia 2019

"Forever my girl" Heidi McLaughlin - Recenzja

Tytuł: Forever my girl
Autor: Heidi McLaughling
Cykl: The Beaumont Series
Tom: 1
Ilość stron: 253
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Niezwykłe
Tłumacz: Izabela Żukowska
Cena: 38,90 zł
Ocena: 10/10

Powiem tak, mimo iż na swojej półce mam całą masę tytułów, które chciałabym przeczytać w tym roku, a najlepiej w tym miesiącu, szczerze mówiąc cieszę się, że mimo wszystko zdecydowałam się sięgnąć akurat po tę książkę. Co prawda już od dłuższego czasu miałam w planach zapoznać się z jej fabułą, jednak jestem naprawdę zadowolona, że to właśnie nią otworzyłam swój czytelniczy rok 2019. Dlaczego? No cóż, zaraz wam o tym pokrótce opowiem.

Po pierwsze, co dość mocno rzuca się w oczy to to, że autorka już od samego początku pokazuje nam, że ma naprawdę świetny pomysł, który ponadto wspaniale komponuje się z jej rewelacyjnym, łatwym w odbiorze stylem.

Ponadto wykreowani przez nią bohaterzy są bardzo realistyczni, a ich historia potrafi chwycić za serce, a przynajmniej ta było w moim wypadku. Przyznam, że nie często zdarza mi się czytać opowieść z punktu widzenia męskiego narratora, jednak uznałam, że tym razem była to miła odskocznia od świata zdominowanego przez kobiecy świat.

Sama fabuła, mimo iż mogłaby wydawać się banalna, wcale taka nie jest, co więcej, co i rusz możemy odkrywać w niej jakieś nowe całkiem ciekawe wydarzenia. Ponadto wprost uwielbiam wszelakie książki, w których jest chociażby maleńkie nawiązanie do muzyki, która nie od dziś jest mi bardzo bliska.

Ogólnie muszę przyznać, że jest to jedna z tych lepszych książek, jakie miałam okazję czytać ostatnimi czasy. Po prostu uwielbiam opowieści, w których bardzo ważnym punktem jest muzyka, która w dodatku gdy została połączona z odrobiną romansu, tworzy coś naprawdę cudownego.

Słyszałam, że jest to pierwszy tom serii i jestem  bardzo ciekawa, czy dalsze tomy opisują losy tych samych bohaterów, czy też skupiają się na innych, nieznanych nam postaciach. Szczerze mówiąc obie te opcje zapowiadają się świetnie, gdyż obecnie bez wahania chwyciłabym każdą książkę tej autorki.

Jeżeli więc udało mi się w chociażby maleńkim stopniu zachęcić was do tej opowieści, nie macie na co czekać, powinniście czym prędzej zabrać się za tę książkę ponieważ jest ona nie tylko bardzo ciekawa lecz także poprowadzona z męskiego punktu widzenia, co tak naprawdę w tego typu książkach zdarza się coraz rzadziej. Jak najbardziej polecam!

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję:


środa, 16 stycznia 2019

"Dzień po..." Marek Braun - Recenzja

 Tytuł: Dzień po...
Autor: Marek Braun
Ilość stron: 129
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Novae Res
Cena: 25,99 zł
Ocena: 5/10

Jest to pierwsze science fiction, jakie miałam okazję czytać w tym roku. Czy w takim razie wpłynie w jakimś stopniu  na lektury, jakie będę miała zamiar czytać w 2019? Raczej tak, gdyż po zapoznaniu się z nią uznałam, że chyba już tak szybko nie sięgnę po ten gatunek.

Znacie te uczucie, gdy zaczynacie nową książkę, a po zapoznaniu się z paroma stronami odczuwacie, że... już kiedyś zapoznaliście się z czymś podobnym? Ogólnie nie chcę być przeciwna całemu temu gatunkowi, jednak zaczęłam odnosić wrażenie, że wszystkie, a przynajmniej większość tego typu lektur jest bardzo schematyczna, a najczęściej wybieranymi tematami są wojna i apokalipsa.  Ogólnie autorzy nie przedstawiają zbyt dobrze ludzkości.

Tak samo było i w tym wypadku. Gdybym sięgnęła po tę książkę cztery lata wcześniej, gdy jeszcze nie czytałam aż tak namiętnie książek, z pewnością uznałabym ją za coś ciekawego. Tyle że zapoznałam się już z wieloma lekturami w kategorii science fiction i teraz najzwyczajniej w świecie mi się przejadły, gdyż w kółko i w kółko powtarzane jest w nich to samo.

Marek Braun połączył apokalipsę z wojną i mimo iż znajdziemy tam odrobinę nowych i całkiem interesujących wydarzeń, większość z nich była już przedstawiana - co prawa nieco inaczej, ale jednak - w tego typu lekturach.

Co do stylu autora... nie powala on na kolana. Narracja w sumie także jest nieco zagmatwana, gdyż mimo iż jest ona prowadzona w pierwszej osobie, pojawiają tam się fragmenty, gdy główny bohater nie jest obecny w pewnym miejscu, jednak postanowił opisać, co takiego miało tam miejsce. Co w gruncie rzeczy raczej nie mogło wypaść najlepiej.

Dobra, dobra, ale nie powinnam tylko i wyłącznie krytykować tej opowieści. Tym, co najbardziej wyróżniło tę książkę spośród innych jest wartka akcja. Mimo iż nie ma ona nawet stu trzydziestu stron, dzieje się w niej naprawdę dużo, więc jeżeli ktoś ma ochotę na tak zwaną szybką odskocznię - w tym wypadku naprawdę szybką - to serdecznie wam ją polecam, gdyż sama przeczytałam ją w zaledwie półtora godziny.

Podsumujmy: jeżeli nie jesteście tak bardzo obeznani w filmach i książkach o podobnej tematyce, śmiało po nią sięgajcie, natomiast  jeżeli siedzicie w tym nieco dłużej, raczej nie znajdziecie tam nic nowego. Osobiście uważam, że nie była ona najgorszą z możliwych opowieści, lecz po prostu... nie wyróżniała się niczym spośród innych lektur.

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:


wtorek, 15 stycznia 2019

"Wiara, miłość, śmierć" Gallert Reiter, Peter Jorg - Recenzja

Tytuł: Wiara, miłość, śmierć
Autor: Gallert Reiter, Peter Jorg
Seria: Kroniki Martina Bauera
Tom: 1
Ilość stron: 414
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Initium
Tłumacz: Anna Bittner
Cena: 34,90 zł
Ocena: 7/10

Lubicie kryminały? Ja je po prostu uwielbiam i gdybym mogła, czytałabym je bez przerwy, tym bardziej jeśli są naprawdę dobrze napisane. A ta książka naprawdę taka była i mimo iż nie jest ona spełnieniem moich najskrytszych marzeń, muszę przyznać, że czytało się ją przyjemnie.

Co prawda przebrnięcie przez tę opowieść zajęło mi grubo ponad tydzień - w końcu w międzyczasie sięgnęłam po parę innych książek - jednak, to co odczuwałam po jej zakończeniu okazało się w stu procentach warte tego całego czasu, który przeznaczyłam na jej odkrywanie. 

 W całej tej opowieści pojawia się wiele niewiadomych, które niczym pobudzają czytelnika i zmuszają go do głębszego zastanowienia się nad rozwiązaniem zagadki, co według mnie jest po prostu cudowne.

Ta książka jest twórczością - tak, sądzę, że to będzie odpowiednie słowo do określenia tej lektury - dwóch niemieckich scenariopisarzy, którzy przez te nieco ponad 400 stron stworzyli ciekawy kryminał a zarazem początek dobrze zapowiadającej się serii.

Nie chcę wam za dużo zdradzać, jednak powiem tylko, że głównym bohaterem tej książki jest pracujący w policji duszpasterz, który uchronił jednego z funkcjonariuszy przed popełnieniem samobójstwa. Niestety tak naprawdę zdało się to na niewiele ponieważ parę godzin później, ten powtórzył próbę, tyle że tym razem z zamierzonym skutkiem. Bauer mimo wszystko decyduje się przeprowadzić śledztwo czując, że tak należy postąpić chociażby ze względu na rodzinę zmarłego oficera. Czego się dowie? Przekonajcie się sami.

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy po przeczytaniu dłuższego fragmentu tej książki to to, że... niepotrzebnie czytałam opis bo zawarte w nim było dość sporo spojlerów, więc na waszym miejscu, jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, przeczytajcie parę recenzji i dopiero wtedy podejmijcie decyzję.

Przyznam, że mimo iż początek nie powalił mnie na kolana, dalsze części coraz bardziej pogłębiały moją ciekawość aż w końcu uznałam, że to naprawdę ciekawa a nawet dobra książka, więc jeżeli szukacie czegoś co wraz z rozwojem akcji staje się coraz lepsze, sądzę, że znaleźliście dobrze.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

"Filary świata" Anne Bishop - Recenzja

Tytuł: Filary Świata
Autor: Anne Bishop
Seria: Tir Alainn
Tom: 1
Ilość stron: 524
Rok wydania: 2019
Wydawnictwo: Initium
Tłumacz: Marta Weronika Najman
Cena: 44,90 zł
Ocena: 9/10

Przyznam szczerze, że już od dawien dawna planowałam zapoznać się z którąkolwiek z książek autorstwa Anne Bishop, żeby sprawdzić, czy jej historie są tak dobre jak uważa wielu internautów. No właśnie, czy takie są?

Anne Bishop już od samego początku zaczynała pokazywać nam, co tak naprawdę potrafi. Posługując się prostym, lecz przykuwającym uwagę językiem, stworzyła naprawdę dobry początek czegoś niesamowitego.

Ostatnio wiele się wspomina o Fea i czarownicach, jednak nie każdy jest w stanie ubrać to w tak dobrą fabułę, żeby powstała z tego chociażby znośna książka. Tej autorce jak najbardziej to się udało, co więcej zrobiła to po mistrzowsku.

To, co jest ogromnym plusem tej lektury to to, że czyta się ją naprawdę szybko i przyjemnie oraz nie sposób jest nie polubić głównej bohaterki. To pracowita, odważna kobieta, która nie cofnie się przed niczym. A takie osoby naprawdę się ceni. Całość ta jest wprost przepełniona czarami, magicznymi stworzeniami i zagadkami, które chciałoby się jak najszybciej rozwiązać.

Ari jest młodą, pracowitą wiedźmą. Od pewnego czasu musi zajmować się zbieraniem niewielkich kwot, pielęgnowaniem ogrodu oraz utrzymywaniu porządku w domu. Do czasu... Mieszkańcy wioski mają o niej mieszane uczucie począwszy od strachu do kpin. Wszystko się jednak zmienia, gdy w wsi paluje zagościć tak zwany "Wielki Młot na Czarownice", którego zadaniem jest wytępić wszystkie wiedźmy.

Natomiast Fea mają poważny problem. Ich świat powoli zanika i nikt nie ma pojęcia, dlaczego tak się dzieje. Niespodziewanie losy Ari i Światłego - jednego z Fea - łączą się, jednak o reszcie musicie się już przekonać sami.

Bardzo podobał mi się motyw inkwizycji, podczas gdy główna bohaterka była jedną z zwierzyn łownych, nie mówiąc już o połączeniu dwóch różnych światów: Fea i czarownic, co okazało się istnym strzałem w dziesiątkę!

Powiem tak: jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście tej książki - lub jakiejkolwiek innej opowieści tej autorki - macie sporo do nadrobienia. Ja jestem więcej niż pewna, że jeszcze nie raz zapoznam się z jej opowieściami - w końcu mam jeszcze do przeczytania dwa następne tomy oraz osławioną serię Inni - i oczywiście podzielę z wami moimi przemyśleniami.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

"Gwiazdy rdzewieją na dnie Wisły" Bohdan Urbankowski - Recenzja

Tytuł: Gwiazdy rdzewieją na dnie Wisły
Autor: Bohdan Urbankowski
Ilość stron: 437
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cena: 45,00 zł
Ocena: 8/10

Zastanawialiście się czasem, jak wyglądała wojna polsko-bolszewicka? A może interesujecie się tym tematem, bądź też po prostu chcecie dowiedzieć się o niej nieco więcej, niż wspominają na historii? Jeżeli tak, to ta książka powinna do was przemówić i co więcej, pobudzić waszą ciekawość!

Mnie osobiście ten temat nie jest obcy, co więcej pamiętam jak jakiś czas temu wzbudził moją ciekawość, dlatego też byłam niezmiernie zainteresowana, co takiego ma nam do przekazania autor i czy jego słowa trafią do mnie i pomogą mi wyobrazić sobie, jak mniej więcej wyglądały sprawy w tamtym czasie. A mimo iż były interesujące, na samym początku nie prezentowały się najlepiej.

Autor w prosty i ciekawy sposób przedstawia nam swoją wizję, a w dodatku robi to w taki sposób, że nie sposób zignorować jego twórczości. Do mnie osobiście ten tok myślenia przemawia i co więcej, podoba mi się w jaki sposób to wszystko zostało opisane.

To doskonałe przedstawienie wydarzeń historycznych z punktu widzenia kilku młodych oficerów, którzy poznali najważniejsze plany strategiczne i którzy walczyli w tej bitwie. W tej opowieści historia przeplata się z literacką fikcją, jednak w taki sposób, że nie zawsze jesteśmy w stanie odróżnić, co tak naprawdę miało miejsce w rzeczywistości, a co było genialnym pomysłem autora. 

Bohaterowie tej opowieści są rzeczywiści, dzięki czemu o wiele łatwiej jest nam się do nich przekonać a być może poczuć do nich sentyment. Oczywiście nie mogło wśród nich zabraknąć tak wybitnych postaci jak Józef Piłsudski i  Bolesław Wieniawa-Długoszewski, którzy zostali opisani wprost rewelacyjnie. 

To, co najbardziej rzuca się w oczy to to, że są odważni, co ceni się nie tylko w takich sytuacjach. W tym wypadku jest ona tak widoczna, że po prostu chwyta za serce i sprawia, że patrzymy na nich z szacunkiem, który szczerze mówiąc, naprawdę im się należy.

Jeżeli jeszcze zastanawiacie się, czy warto zapoznać się z tą opowieścią, przestańcie zwlekać i czym prędzej otwórzcie się na jej treść. Do mnie osobiście przemawia i sądzę, że z wami nie będzie inaczej. Jak najbardziej polecam! 

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:


czwartek, 27 grudnia 2018

"Gdybym wiedziała" Rebecca Donovan - Recenzja

Tytuł: Gdybym wiedziała
Autor: Rebecca Donovan
Cykl: Ani słowa
Tom: 1
Ilość stron: 500
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
Tłumacz: Monika Nowak
Cena: 39,90 zł
Ocena: 9/10

Czy zdarzyło wam się kiedyś kłamać? Na pewno nie raz, dlatego z pewnością dość trudno byłoby wam wyobrazić sobie rzeczywistość w której możecie mówić tylko i wyłącznie prawdę. Brzmi ciekawie, prawda? Tym bardziej, gdy musicie ukryć przed światem przerażającą prawdę.

Wiele słyszałam o twórczości tej autorki i muszę przyznać, że już niejednokrotnie chciałam zapoznać się z jej twórczością. Co mnie jednak powstrzymywało? Nie mam pojęcia, jednak cieszę się że dzisiaj mogę wam opowiedzieć co nieco o jej twórczości. Która tak na marginesie jest naprawdę interesująca.

Dzięki pierwszoosobowej narracji, możemy lepiej zapoznać się z główną bohaterką i jej postrzeganiem świata oraz specyficznej przypadłości. Sam pomysł na tego typu opowieść jest unikalny i pobudzający wyobraźnię. No bo jak to nie móc skłamać w tak bardzo ważnej sprawie? Po zapoznaniu się z tym tomem jestem więcej niż pewna, że z pewnością nie tylko poczekam na kolejne, lecz także z przyjemnością przeczytam serię "Oddechy".

Lena zawsze mówi prawdę, nie ważne czy jej słowa ranią, mówi co myśli prosto w twarz. Do czasu aż w obliczu krytycznych wydarzeń decyduje się zamilknąć. Żeby prawda nie ujrzała światła dziennego.

To naprawdę świetna książka o niebanalnej fabule i ciekawych postaciach, które mają w sobie "to coś" i nadają jej specyficzny klimat, obok którego nie da się przejść obojętnie.

Autorka przyciągnęła moją uwagę zastanawiającym tytułem oraz ciekawym opisem niestety nie oddającego w pełni jak bardzo świetna jest to lektura. Co prawda w ciągu tego roku czytałam wiele interesujących młodzieżówek, jednak ta z pewnością stoi na czele tych, które przeczytałam w minionych dwóch kwartałach.

Polecam ją każdemu, kto chciałby zapoznać się z świetną młodzieżówką z dobrze wykreowanymi postaciami i niebanalnymi dialogami. To bardzo dobrze napisana książka będąca początkiem świetnie zapowiadającej się serii. Jak najbardziej polecam!

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję:

https://dadada.pl/

"Letnia noc" Dan Simmons - Recenzja

Tytuł: Letnia noc
Autor: Dan Simmons
Ilość stron: 726
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumacz: Arkadiusz Nakoniecznik
Cena: 55,00 zł
Ocena: 9/10

Długo zastanawiałam się, czy warto poznać się z tą książką aż w końcu postanowiłam się przełamać i dać jej szansę oraz sprawdzić, czy jest tak dobra jak zapewnia jeden z najsłynniejszych współczesnych pisarzy  z którego zdaniem liczę się, jednak już raz się na nim zawiodłam. Mowa tu oczywiście o Stephenie Kingu, który  promował ją następującymi słowami "Rewelacyjnie łączy koszmar z przerażeniem i nostalgią za dawnymi czasami". Czy rzeczywiście tak jest? Przekonajcie się w dalszej części recenzji! 

niedziela, 16 grudnia 2018

"Freind-zoned" Belle Aurora - Recenzja

Tytuł: Friend-zoned
Autor: Belle Aurora
Seria: Friend-zoned
Tom: 1
Ilość stron: 399
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumacz: Iga Wiśniewska
Cena: 39,90 zł
Ocena: 9/10


Ostatnio jakby mówienie o Friendzone stało się modne, więc nie powinno nikogo dziwić, że prędzej czy później pojawi się książka – bądź książki - na ten temat. W dodatku lektura genialna pod tyloma względami, że nawet na chwilę nie będziecie w stanie się od niej oderwać. No chyba, że ją zakończycie, jednak osobiście nawet wtedy wracałam do swoich ulubionych momentów.
To naprawdę świetnie napisana książka z dobrze wykreowanymi bohaterami i jeszcze lepiej rozwiniętą akcją, która mimo iż miejscami bywa przewidywalna, mimo wszystko jest naprawdę miła w odbiorze. 

Belle Aurore ma swój specyficzny humor, który w połączeniu z ciekawą fabułą tworzy coś po prostu świetnego. Rzecz jasna wszyscy znają schemat friendzone. Jedna osoba zakochuje się w drugiej, jednak bez wzajemności, gdyż tamta uważa ją za nic więcej niż przyjaciela, więc ta pierwsze nie chcąc zniszczyć tego, co między nimi się zrodziło, nie mówi jej o swoich uczuciach i dalej zachowuje się jak gdyby nigdy nic mimo iż w środku umiera z miłości. Coś podobnego ma miejsce w tej książce, tyle że jest to na nieco wyższym poziomie. 

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała, że ta książka wygląda wprost rewelacyjnie, zarówno w rękach potencjalnego czytelnika jak i na półce i dla mnie jest to wystarczający powód, żeby zaopatrzyć się w własny egzemplarz, jednak jeśli to was nie przekonuje, powiem jeszcze że bohaterzy Friend-zoned są po prostu cudowni pod każdym względem i mimo iż posiadają pewne wady – zresztą każdy z nas ma jakieś – to i tak po prostu są świetni.

Jeżeli szukacie dobrego i lekkiego romansu, będącego początkiem wspaniałej trylogii, nie musicie już dużej szukać. To książka, która doskonale sprawdzi się jako prezent, zarówno pod choinkę jak i na jakąkolwiek inną okazję. 

Zakończenie jest intrygujące i sprawia, że jeszcze bardziej mam ochotę zapoznać się z pozostałymi tomami. Szkoda, że jeszcze trochę na nie poczekam, jednak jestem gotowa to przeżyć i wierzę, że albo wytrwam do tego momentu, aż Wydawnictwo NieZwykłe wyda kolejne części, bądź też sięgnę po oryginał, co w moim wypadku nie zdarza się często i jeżeli tak by się stało, byłby to wyraźny sygnał jak bardzo niesamowita jest ta książka. A taka jest. 

Polecam ją każdemu, kto tak jak ja uwielbia dobrą literaturę i kto chciałby zaznajomić się z naprawdę świetnie napisaną opowieścią. Jestem jak najbardziej na tak!

Za możliwość zapoznania się z treścią serdecznie dziękuję: 



"Złamane dusze" Simone ST. James - Recenzja

 Tytuł: Złamane dusze
Autor: Simone St. James
Ilość stron: 369
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumacz: Mateusz Grzywa
Cena: 39,90 zł
Ocena: 8/10

Lubicie thrillery? Ja bardzo i gdybym mogła, przeznaczałabym większość czasu na czytanie tego gatunku. Niestety większość publikowanych książek jest albo do siebie podobna, bądź też ciekawa lecz kiepsko napisana,  co zniechęca do zapoznania się z resztą fabuły. Byłam bardzo ciekawa, jak będzie w tym wypadku. W końcu lektura zapowiadała się naprawdę dobrze, a w internecie zyskała całkiem spore grono fanów. W tym właśnie poście opowiem wam co nieco o "Złamanych duszach" autorstwa Simone St. James i odpowiem na pytanie, czy warto przeznaczyć na nią czas. Zapraszam do czytania.

Od razu idzie zauważyć, że autorka posługuje się prostym i przyjemnym w odbiorze stylem, jednak w jej narracji ani na chwilę nie możemy pozbyć się charakterystycznej tajemniczości. Kto jest mordercą? Czy Idlewild Hall naprawdę straszy? Na te i na wiele innych pytań możecie znaleźć odpowiedź w tej książce!

Teraz przejdźmy do bohaterów. Bohaterów, którzy mimo iż naprawdę świetnie wykreowani, miejscami odnosiłam wrażenie, że zostali nieco przedobrzeni, jednak to moja opinia, a wasza i innych może być całkowicie inna.

Co do samej fabuły, jest ona naprawdę ciekawa i mimo iż już niejednokrotnie spotkałam się z śledztwem w tle, to wyróżniło się spośród innych i szczerze, gdybym miała patrzeć na nią tylko i wyłącznie pod względem treści, byłby to jeden z lepszych thrillerów, jakie miałam okazję przeczytać i to nie tylko w tym roku, a w całym swoim czytelniczym życiu.

Co prawda spodziewałam się po niej czegoś więcej, nieco więcej mrożących krew w żyłach momentów, w których to rozmyślałabym nad całą akcją zarówno tą, którą miałam już okazję przeczytać, jak i tą z którą będę miała szczęście zaraz się zapoznać. Tym razem czytałam ją byleby tylko zebrać jak najwięcej faktów, a gdy te już pozyskałam, rezygnowałam z prowadzenia śledztwa na  własną rękę i zostawiałam to bohaterom.

Powiem tak, mimo iż nie jest to zła książka - w końcu oceniłam ją na osiem na dziesięć punktów - to sądzę, że jest to jedna z gorszych książek tego wydawnictwa, jakie miałam okazję przeczytać, co nie znaczy, że nie polecam wam się z nią zapoznać. Po prostu osobiście przeczytałam już zbyt wiele thrillerów, żeby cokolwiek było w stanie mnie zaskoczyć, co nie znaczy, że z wami będzie tak samo.

Polecam tę książkę każdemu, kto chciałby zapoznać się z dobrym thrillerem z profesjonalnie wykreowanymi postaciami i naprawdę ciekawą akcją. Mi osobiście mimo wszystko przypadła do gustu i sądzę, że z wami nie będzie inaczej.

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:


sobota, 15 grudnia 2018

"Dziewczyny myślą o wszystkim" Catherine Thimmesh - Recenzja

Tytuł: Dziewczyny myślą o wszystkim
Autor: Catherine Thimmesh
Ilość stron: 116
 Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumacz: Justyna Grzegorczyk
Cena: 34,90 zł
Ocena: 9/10
 
 
Lubicie biografie? Ja tylko takie, które nie są naszpikowane suchymi faktami, a wnoszą coś do życia czytelnika. A muszę przyznać, że już dawno nie miałam okazji zapoznać się z tego typu książką. Do teraz, z czego jestem naprawdę zadowolona i właśnie dlatego w tym poście postanowiłam zwrócić na nią szczególną uwagę. 

Jako iż jestem dziewczyną, stwierdzenie, że dziewczyny myślą o wszystkim nie jest mi obce. Ponadto wiele z świetnych książek, które miałam okazję przeczytać, została napisana przez kobiety, – co prawda nie wszystkie, ale znaczna część – tak samo jak wiele organizacji zostało założonych przez ową płeć. Co nie znaczy, że mężczyźni nie mają tu nic do powiedzenia, wręcz przeciwnie, jednak w recenzji tej książki skupmy się głównie na dokonaniach dziewczyn. 

To nie prawda, że kobiety interesują się tylko i wyłącznie modą i ładnym wyglądem. Co prawda są takie jednostki, jednak na szczęście ich grupa nie jest aż tak liczna. Jest wiele kobiet, które zasłynęły w dziedzinie nauki, literatury czy nawet wynalazków i to właśnie na tych ostatnich się skupimy.
W tej nieco ponad 100 stronicowej książce przedstawiono pokrótce postać Anny Stork, Andrei Sreshty, Mary Anderson i Trish Prabhu, które dokonały wielu niezwykłych rzeczy. Jedne pomogły uchodźcom i ofiarom katastrof, inna wynalazła wycieraczki do szyb, a jeszcze inna starała się zapobiec okrucieństwom cyberprzemocy i w tym celu stworzyła aplikację, która daje nastolatkom
szansę ponownego przemyślenia obraźliwych wiadomości, zanim wyślą je z telefonów komórkowych. Być może dla niektórych to niezbyt wiele, jednak uwierzcie mi, że gdy zbierzemy ich wszystkie czyny w jedno, uzyskamy coś naprawdę niesamowitego. 

Autorka w prosty i przyjemny w odbiorze sposób stworzyła książkę, do której z pewnością wrócę, nie raz, nie dwa, a parokrotnie. To świetnie napisana zbiorowa biografia wielkich kobiet, które dokonały naprawdę sporo dla ludzkości. 

Sadzę, że mimo wszystko warto przeznaczyć godzinę – litery są naprawdę duże i z pewnością nie zajmie wam to więcej czasu, ponadto treść udoskonalona jest obrazkami, więc całość czyta się naprawdę szybko – i zapoznać się z przedstawionymi tam wydarzeniami, które w błyskawicznym wręcz tempie podbiły moje serce. 

To nie tylko pięknie prezentująca się lektura, lecz także świetna książka, która jak najbardziej nadawać się będzie na wartościowy prezent. Czy polecam? Jak najbardziej i gwarantuję wam, że z pewnością się na niej nie zawiedziecie. 

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:  


"Kroniki 8-bitowego wojownika: craftingowe sojusze; ścieżka diamentu" Cube Kid - Recenzja

Tytuł: Pamiętnik 8-bitowego wojownika craftingowe sojusze / pamiętnik 8-bitowego wojownika ścieżka diamentu
Autor: Cobe Kid
Seria: Pamiętnik 8-bitowego wojownika
Tom: 3/4
Ilość stron: 249 / 249
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Jaguar
Cena: 27,90 zł
Ocena: 8/10

Pamiętacie przygody Runta, wojownika, który pragnął zostać wojownikiem? Ja owszem i z niecierpliwością czekałam na chwilę, w której to znów będę mogła zapoznać się z jego przygodami. Ten czas w końcu nadszedł, a ja dziś mogę opowiedzieć wam o moich przeżyciach. 

Mimo iż w Minecraft miałam styczność tylko parokrotnie, nie miałam najmniejszych trudności, żeby zaznajomić się z tą lekturą. Została ona napisana w taki sposób, że możemy odnieść wrażenie, jak gdybyśmy mieli do czynienia z zwykłą – a może powinnam powiedzieć niezwykłą? - książką fantasy, wyróżniającą się od innych paroma drobnymi aspektami, co jest chyba zrozumiałe, gdyż żeby zasłynąć w świecie literatury, trzeba być kreatywnym i jeszcze raz kreatywnym. 

Autor posługując się prostym i przyjemnym w odbiorze stylem, stworzył książkę, którą mogłabym wertować bez końca i mimo iż nie jest ona nie wiadomo jak wielkim dziełem literatury, polubiłam ją z całego serca i z chęcią polecałam tym młodszym, jak i nieco starszym i zaznajomionym z grą potencjalnym czytelnikom. 

To ciąg dalszy przygód Runta, wieśniaka, który zapragnął stać się wojownikiem. Tym razem jego wyzwanie nie należy do prostych. Jeżeli chce spełnić swoje marzenia, musi zasłynąć i stać się jednym z pięciu najlepszych uczniów oraz stawić czoło zagrożeniu, z jakim jeszcze nigdy nie miał do czynienia. 

To naprawdę dobra książka, która mimo iż nieco przewidywalna, ma w sobie coś wyjątkowego, co mimo wszystko wyróżnia ją spośród innych lektur. Z pewnością przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi Minecrafta i nie tylko, a jeżeli szukacie idealnego prezentu dla zawodowego gracza, sądzę, że nie musicie już dużej szukać i wystarczy że tylko zaopatrzycie się w swoje egzemplarze. Jak najbardziej polecam! 

Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję:

 

piątek, 14 grudnia 2018

NieZwykłe Święta z Wydawnictwem Niezwykłym

 Jak wiadomo święta to cudowny czas, w którym rodzina może stać się sobie jeszcze bliższa, łamiąc się opłatkiem i wybaczając wszystkie błędy. Nic nie zastąpi nam cudownie prezentującej się choinki i uśmiechów na twarzach dzieci, gdy otwierają swoje prezenty. No właśnie, prezenty...  tym razem mam wam do zaoferowania upominki dla tych, którzy okres dzieciństwa mają już za sobą.

Słyszeliście o książkach Wydawnictwa NieZwykłego? Ja owszem i muszę przyznać, że wszystkie, z którymi obecnie miałam okazję się zapoznać są po prostu rewelacyjne i z pewnością przypadną do gustu każdemu miłośnikowi dobrej literatury. Z pośród nich wybrałam pięć najlepszych i przedstawiłam te, które według mnie zasługują na szczególne uznanie.

W jakim celu dzielę się z wami tym postem?  Otóż chciałabym przedstawić w nim pięć najlepszych tytułów, z którymi miałam okazję się zapoznać i które z pewnością stałyby się rewelacyjnym prezentem, a pod krótkimi opisami zamieszczę linki do moich recenzji, żebyście mogli dowiedzieć się o nich odrobinę więcej. 

 "Drogi Martinie"

Justyce jest jednym z najlepszych uczniów w całym roczniku i od dawna marzy by dostać się na Yale. Niestety to wszystko staje się nieważne dla policjanta, który pamiętnej nocy zakuł go w kajdany i pobił w brutalny sposób. Dziewczyna, która była przyczyną całego tego zdarzenia, milczała, a nawet jej rodzice, którzy przyjechali wyjaśnić sprawę na niewiele się zdali. W końcu jednak po trzech godzinach, Justyce jest wolny, jednak to wydarzenie już nigdy nie pozwoli mu o sobie zapomnieć. Właśnie dlatego zaczął pisać listy do niejakiego Martina, który stał się dla niego inspiracją. Niestety od tamtego czasu zaczął dostrzegać dziury w swoim na pozór poukładanym życiu. Dostrzegł, jak wielka przepaść jest między białymi a czarnymi i że jest to na pozór granica nie do pokonania. Niestety to wydarzenie było zaledwie początkiem jego problemów. 

 
Sarai już od dziecka nie mogła nacieszyć się szczęśliwym dzieciństwem. Wychowywana przez matkę narkomankę, której jedynym zmartwieniem było zaspokojenie nałogu, marzyła tylko o pójściu na studia i zadbaniu o swoją przyszłość. Niestety los najwyraźniej miał co do niej inne plany i gdy miała czternaście lat, matka uciekła z nią do Meksyku.

Spragniona narkotyków rodzicielka oddała ją w ręce niebezpiecznego mężczyzny, który wkrótce zaczął pałać do niej nieco głębszym uczuciem. Po ośmiu latach w końcu znalazła przyjaciółkę, z którą szybko znalazła wspólny język poprzez łączące ich cierpienie. Ona także tak jak Sarai pragnęła wydostać się z domu barona narkotykowego i rozpocząć normalne życie, o którym obie marzyły.

Po dziewięciu latach cierpienia w końcu pojawia się dla niej nadzieja. Javiera odwiedza płatny morderca, który stał się jej jedyną nadzieją na ratunek. Dziewczyna decyduje się mu zaufać i zaryzykować życie byleby tylko na nowo poczuć się wolną. Niespodziewanie zaczyna między nimi iskrzyć, a tym samym Sarai pojawia się na celowniku większości pragnących zemsty morderców, w tym także brata Victora, Niklasa. 
 
"Kogo kocha Benny? Swoje małe, słodkie lalki. 
Póki są posłuszne i nie stają z nim do walki. 
Dba, by były piękne. Włosy im układa
i na ich młode ciałka sukienki zakłada.
A gdy noc zapada do zabawy przystępuje. 
Młodsza lalka uległa, starsza walczyć próbuje.
Lecz kiedy ta ulubiona od niego ucieka,
nie liczy się, że druga pozostać przyrzeka.
Serce pęka mu z rozpaczy, oczy ma pełne łez,
jego lalka musi wrócić, bądź jej życia nadszedł kres."
Ojciec od samego początku powtarzał im, żeby nie ufały obcym, że nawet z pozoru  człowiek może w głębi duszy być psychopatycznym potworem. Miał rację, potwory nie pojawiają się tylko w nocy, oni są wśród nas i nigdy nie możemy być pewni, kiedy zaatakują. W tym wypadku to miło wyglądający lalkarz okazał się bestią. Zwabił je przyjaznym uśmiechem, aby później zniewolić i uczynić z nich swoje lalki. Od tamtej pory stały się Lalkami Benny'ego...  
Po czterech latach niewoli, Jade w końcu udaje się uciec oprawcy, jednak nie pomogła swojej młodszej siostrze, czego dalej nie potrafi sobie wybaczyć. Od tamtej pory minęło wiele lat, dziewczyna została policjantką, o czym zawsze marzyła i starała się wyjaśnić wszystkie zaginięcia, traktując je tak, jak gdyby starała się odnaleźć Macy.
Przeszłość nadal nie daje jej o sobie zapomnieć, aż w końcu Jade natrafia na trop swojego dawnego oprawcy i od razu budzi się w niej nadzieja na odnalezienie siostry. Niestety to nie ona decydowała o zasadach gry, a lalkarz najzwyczajniej w świecie się nią bawił. W końcu nie łatwo jest przestać być lalką. 
 
 
Bardzo spodobał mi się pomysł na układ, który miał trwać trzy miesiące, gdyż dzięki temu ograniczeniu czasu, bohaterowie mogli odczuwać różne emocje ze względu na fakt, że dzień ich rozstania zbliża się nieubłaganie. Ponadto różnice między nimi - on bogaty i seksowny milioner; ona - początkująca pisarka z trudną przeszłością. To praktycznie coś, co nie miałoby racji bycia, a jednak dzięki tej książce możemy obstawić taką opcję i zobaczyć, jak autorka postanowiła ją dalej pociągnąć, co według mnie jest po prostu niesamowite. 
 
 
 Same relacje między Julią a Jaxsonem są mocno poplątane, jednak to właśnie to jest w tym wszystkim najlepsze. Są to typowy zły chłopiec i dobra dziewczynka, którzy pewnej nocy ulegają pokusie i coś się między nimi rodzi. Rozchodzą się jednak, żeby po pięciu latach znów się spotkać, tyle że teraz nie będzie im aż tak łatwo wrócić do poprzednich relacji. Julia ma nowego chłopaka, który nie pozwoli nikomu zająć  swojego miejsca. Co może z tego wyniknąć? Na pewno świetna książka!
 
 
 

"Król Artur i Rycerze Okrągłęgo Stołu" Roger Lancelyn Green - Recenzja

 Tytuł: Król Artur i Rycerze Okrągłego Stołu
Autor: Roger Lancelyn Green
Ilość stron: 389
 Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumacz: Ładysław Jerzyński
Cena: 39,90 zł
Ocena: 10/10
 
 
Każdy, a przynajmniej większość z nas powinna kojarzyć legendę o królu Arturze, poszukiwaniu Świętego Graala i ogólnie o Rycerzach Okrągłego Stołu. W końcu jest to jedna z najsłynniejszych legend w całej Europie, a na jej podstawie odgrywają się nawet sztuki teatralne. 

Co gdybym powiedziała, że od teraz nie musicie ograniczać się do żadnych Wikipedii i tego typu stron, a możecie zaopatrzyć się w przepiękny i pełnowartościowy egzemplarz zawierający wszystkie te opowieści a nawet znacznie więcej? Nie, to nie sen, a piękna prawda, a w dodatku możecie znaleźć w nim całe mnóstwo przepięknych obrazków!

Autor używając prostego i przyjemnego w odbiorze stylu stworzył, a właściwie to wykreował na nowo słynną opowieść o królu Arturze, a w dodatku zrobił to w taki sposób, że czytanie jego słów jest samą przyjemności, a w dodatku czyta się je w niewiarygodnym wręcz tempie. 

W tej książce znajdziemy wszystko co w jakikolwiek stopniu dotyczy legendy o królu Arturze. Osobiście najbardziej spodobała mi się opowieść o miłości Lancelota i Ginewry, która miała w sobie coś, co potrafiło sprawić, że nie byłam w stanie czytać jej z obojętnością. 

Bohaterzy tej książki nie ograniczają się tylko i wyłącznie do kart tej powieści, oni żyją własnym życiem, a ich świat miesza się z naszym tworząc coś po prostu rewelacyjnego, na co z pewnością warto zwrócić uwagę. I to niejednokrotnie. 

Ponadto sądzę, że każda Okładkowa Sroka powinna pokochać ją z całego serca, gdyż trzeba to przyznać szczerze, ta książka prezentuje się wprost rewelacyjnie zarówno na półce jak i w dłoniach czytelnika. 

Jeżeli szukacie idealnego prezentu, czy to pod choinkę, bądź też na inną okazję, sądzę, że nie musicie już dłużej szukać, ta opowieść jest po prostu genialna i z pewnością podbije każde serce. 

Czy polecam? Jak najbardziej, tym bardziej jeżeli chcecie się zaznajomić z legendą o Świętym Graalu i prawdziwych rycerzach. 

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:


"Misfit" Kamila Głowacka - Recenzja

 Tytuł: Misfit
Autor: Kamila Głowacka 
Ilość stron: 269
 Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Novae Res
Cena: 31,99 zł
Ocena: 9/10

Nie często zdarza mi się sięgnąć po tak ciekawą i nadzwyczaj kreatywną książką z zespołem muzyków w tle, a co dopiero tej rockowej, która jest jednym z moich ulubionych gatunków. Ponadto ma w sobie nutkę thrillera, więc po prostu nie mogło być lepiej. 

Autorka posługując się prostym i przyjemnym w odbiorze stylem stworzyła książkę, którą mogłabym czytać i czytać i i tak za każdym razem okrywałabym ją na nowo. To wspaniałe, że za każdym razem możemy zwrócić uwagę na coś innego, co być może wcześniej umknęło naszej uwadze, a być może okazałoby się bardzo istotne w całej fabule książki.

Ogólnie w tym new adult chodzi o to, że główny bohater, marzący o karierze wokalisty został wplątany w zagadkową śmierć kolegi, a w rozwiązaniu całej tej sytuacji ma mu pomóc Leslie, który pomógł mu uciec z miasta. Skid posiada jednak sekret, o którym nie wie nikt poza Leslie-m i który mógłby wydać się dość istotny w całej tej sprawie. Tak więc jeżeli chcecie dowiedzieć się odrobinę więcej, bądź też zapoznać z naprawdę świetną lekturą, to serdecznie zapraszam was do zapoznania się z tą książką. Z pewnością nie pożałujecie. 

Mimo iż dość często sięgam po tego typu lektury, ta miała w sobie coś, co mimo wszystko pobudziło moją wyobraźnię i zachęciło mnie do dalszego zapoznawania się z całą tą opowieścią. Główni bohaterzy są naprawdę realni, z czego się naprawdę cieszę, bo dzięki temu całość czyta się znacznie przyjemniej i nie ma się wrażenia, że wszyscy są wyblakli i mało atrakcyjni dla potencjalnego czytelnika.

To naprawdę świetna książka i mimo iż na początku miałam co do niej dość sprzeczne zdanie, od razu zaczęłam spoglądać na nią znacznie inaczej, gdy zapoznałam się z jej niesamowitą fabułą. Gdy ta teraz myślę, to jedna z lepszych książek tego wydawnictwa, jakie miałam okazję czytać, a czytałam ich całkiem sporo i gdybym miała wybrać, to właśnie ją poleciłabym jako potencjalny prezent, czy to pod choinkę, czy to na jakąś inną okazję. 

Polecam ją każdemu, kto ma ochotę na naprawdę świetne new adult, lecz nie tylko. To genialna opowieść, która zaskoczy każdego miłośnika dobrej literatury. Jak najbardziej jestem na tak! 

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:  


poniedziałek, 10 grudnia 2018

"Balony" M. Sajnog - Recenzja

Tytuł: Balony
Autor:  M. Sajnog
Ilość stron: 267
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Novae Res
Cena: 31,99 zł
Ocena: 7/10

Odkąd tylko ta książka dostała się w moje ręce, byłam naprawdę ciekawa, co takiego znajdę w środku i czy przedstawiona tam treść przypadnie mi do gustu. Przyznaję, trochę zwlekałam, zanim w końcu się zdecydowałam, jednak teraz szczerze mogę powiedzieć, że mimo paru niedociągnięć, sądzę, że było warto.

To typowa postapokaliptyczna książka, która równie dobrze mogłaby niczym nie wyróżniać się spośród wielu innych podobnych do niej lektur.  No właśnie, mogłaby, ale z jakiegoś powodu wyróżniła się i trafiła w moje ręce. Co takiego sprawiło, że zwróciła moją uwagę? Otóż tajemniczo pojawiające się setki krwistoczerwonych balonów, które zwiastują, że dzień później rozpęta się zaraza, która dopadnie zarówno ludzi jak i zwierzęta.

Najbardziej zastanawiało mnie, dlaczego to akurat balony i to w takim kolorze miały zwiastować najgorsze, jednak celowo nie odpowiem tu na to pytanie i to wam postawię szukanie odpowiedzi w tej oto książce, która prawdę powiedziawszy jest naprawdę dobra i sądzę, że nie zaszkodzi wam przeznaczyć parę godzin na zapoznania się z jej treścią.

Ale wracając autorka ma mimo wszystko niebanalny pomysł, który z dobrym wykonaniem - a takie było - stworzył naprawdę świetną książkę, którą szczerze mogłabym polecić znajomym.

Przyznaję, że tym, co przyciągnęło moją uwagę była niebanalna okładka, która ma w sobie coś, że potrafi pobudzić naszą wyobraźnię i sprawić, że powiemy - to będzie następna książka, którą przeczytam!

Opowieść czyta się naprawdę szybko i przyjemnie i sądzę, że wszyscy, a przynajmniej większość miłośników tego gatunku powinna znaleźć w niej coś dla siebie. Ja osobiście jestem nią mile zaskoczona i nie uznaję czasu, który przeznaczyłam na jej przeczytanie za zmarnowany. Czy polecam? Jak najbardziej!

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:


"Fighting temptation" K.C. Lynn - Recenzja

Tytuł: Fighting temptation
Autor: K.C. Lynn
Ilość stron: 453
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumacz: Weronika Kryń
 Cena: 39,90 zł
Ocena: 9/10

Ostatnio coraz częściej zaczęłam sięgać po tego typu książki, dlatego moje wymagania mogą być trochę zawyżone. Bardzo bałam się, że właśnie tak będzie w przypadku tej opowieści, że nie będę w stanie wypowiedzieć się o niej pozytywnie, gdyż czytałam już całą masę podobnych lektur. Na szczęście, nic takiego nie miało miejsca, a ja będę wam powtarzać, że jeszcze nie pomyliłam się co do książek wydawanych przez Wydawnictwo NieZwykłe i z przyjemnością wzbogacam się o ich nowe pozycje - a ostatnio na mikołajki dostałam pięć, więc będę miała co czytać.

Sam pomysł na tego typu fabułę uznałam za świetny i godny uwagi. Być może ktoś mógłby się przyczepić i powiedzieć "Ej, ale takie coś już było" i być może miałby rację, jednak osobiście uważam, że książka jest naprawdę dobra i mimo wszystko ma w sobie, coś, co potrafi wyróżnić ją od innych tego typu lektur.

Sama autorka posługuje się lekkim stylem, a zastosowana przez nią narracja jest bardzo przyjemna w odbiorze. Dzięki sposobowi, w jakim poprowadziła tę książkę sądzę, że z przyjemnością zapoznam się z jej innymi książkami, zarówno tą wydaną w Polsce - o ile się nie mylę jest to "Justice" - oraz tymi w oryginale.

 Same relacje między Julią a Jaxsonem są mocno poplątane, jednak to właśnie to jest w tym wszystkim najlepsze. Są to typowy zły chłopiec i dobra dziewczynka, którzy pewnej nocy ulegają pokusie i coś się między nimi rodzi. Rozchodzą się jednak, żeby po pięciu latach znów się spotkać, tyle że teraz nie będzie im aż tak łatwo wrócić do poprzednich relacji. Julia ma nowego chłopaka, który nie pozwoli nikomu zająć  swojego miejsca. Co może z tego wyniknąć? Na pewno świetna książka!

Oczywiście spodziewałam się, że nie zawiodę się na książce wydanej przez to wydawnictwo, jednak mimo wszystko naprawdę miło jest przekonać się o tym na własnej skórze. Od razu pokochałam cudownych na swój sposób bohaterów oraz przedstawione tam akcje, w których dane im było brać udział.

To świetnie napisana książka o świetnych wydarzeniach i jeszcze lepszych bohaterach. Z pewnością zachwyci każdego miłośnika dobrej literatury i lekkiego romansu oraz sprawi, że na długo nie będziecie w stanie przestać o niej myśleć.

 Jeżeli więc udało mi się w chociażby maleńkim stopniu pobudzić waszą ciekawość, jak najbardziej zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę oraz gwarantuję, że z pewnością się na niej nie zawiedziecie. Osobiście miło wspominam czas spędzony przy tej lekturze i sądzę, że z wami również nie będzie inaczej.

Za możliwość zapoznania się z treścią dziękuję:


niedziela, 9 grudnia 2018

"Niechciany gość" Shari Lapena - Recenzja

Tytuł: Niechciany gość
Autor: Shari Lapena
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumacz: Piotr Kuś
Cena: 37,90 zł
Ocena: 9/10

 Od dobrych dwóch lat nie potrafię przejść obojętnie obok thrillera. Nie mówiąc już o takim thrillerze, który został świetnie napisany, a ponadto autor lub w tym przypadku autorka ma na swoim koncie kilka naprawdę świetnych książek tego samego gatunku. Tak właśnie było i w tym przypadku, a dziś pod lupę wezmę "Niechcianego gościa"  i opowiem wam co nieco o moich przemyśleniach po przeczytaniu jej.

 Autorka posługuje się niewiarygodnym wręcz językiem, dzięki czemu jej twórczość czyta się wprost rewelacyjnie. To niesamowite, że potrafi tak lekko i przyjemnie przekazywać nam swoją wizję oraz sprawiać, że bez problemu możemy się poczuć, jak gdybyśmy brali udział w przedstawionych tam wydarzeniach. A uwierzcie mi, potrafią one zmrozić krew w żyłach.

Sam pomysł na tego typu fabułę mimo iż pewne osoby mogłyby uznać go za powtarzalny, moim zdaniem jest jedyny w swoim rodzaju i przynajmniej dla tego powodu sądzę, że warto zapoznać się z przedstawioną tam treścią, nawet ot tak z zwykłej ciekawości, czy jest tak dobra jak piszą niektórzy internauci - a moim zdaniem jest i to nawet jeszcze lepsza niż mówią inni. 

Przy czytaniu tej książki towarzyszyły mi najróżniejsze emocje, począwszy od chęci zaspokojenia swojej ciekawości, kto jest tym tajemniczym mordercą, do najzwyklejszego strachu, kto będzie jego kolejną ofiarą (lub jej, tego nigdy nie możemy być pewni).

Oczywiście spodziewałam się, że książka pochłonie mnie bez reszty jednak mimo wszystko naprawdę miło jest przekonać się o tym na własnej skórze i z zadowoleniem przyznać, że jest jeszcze lepsza niż zapowiadali inni.

  Bohaterzy tej książki są świetnie wykreowani, a miejscami można odnieść wrażenie, jakby ich historia działa się naprawdę, co według mnie jest po prostu świetne. To dobry thriller, który z pewnością zadowoli miłośników tego gatunku i zapewni im miły jesienny wieczór. Akcja jest naprawdę świetna i sądzę, że mimo wszystko miłośnik dobrych książek znajdzie w niej coś dla siebie.

Jeżeli więc udało mi się w chociażby maleńkim stopniu pobudzić waszą wyobraźnię, serdecznie zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę, bo naprawdę warto i jestem więcej niż pewna, że z pewnością nie zawiedziecie się  na przedstawionej tam fabule.  Mimo wszystko polecam!

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję:

"Podróż 'Bazyliszka'" Marie Brennan - Recenzja

Tytuł: Podróż "Bazyliszka"
Autor: Marie Brennan
Seria: Pamiętnik Lady Trent
Tom: 3
Ilość stron: 364
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumacz: Danuta Górska
Cena: 36,90 zł
Ocena: 8/10

Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z drugim tomem tej serii, który mimo iż był odrobinę gorszy od poprzedniego, wbił mnie w fotel. Ta książka była po prostu obłędna i nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu będę mogła zapoznać się z jej pozostałymi tomami. I w końcu teraz, jestem tu znowu z wami, żeby podzielić się z wami moimi wrażeniami. A z pewnością jest czym. Tak więc, nie przedłużając, zapraszam was do czytania.

Już na samym początku spotkałam się z nieco naukowym lecz przyjemnym w odbiorze stylem autorki, dzięki czemu o wiele łatwiej przyswajałam przedstawioną przez nią treści. Sam pomysł na tego typu fabułę uważam nie tylko za kreatywny i jedyny w swoim rodzaju, lecz także sądzę, że wykreowanie go i przelanie swoich myśli na papier wymagało wielu godzin pracy, a efekt tych działań jest jak najbardziej godny uwagi.
Sama Lady Trent już od pierwszych stron zdołała zyskać moją sympatię. Doceniam jej chęć pomocy smokom, to, że dla swoich pasji gotowa była sprzeciwić się swoim najbliższym i robić to, co uważała za słuszne. Całą tę opowieść czytałam z zapartym tchem, co i rusz wyczekując na dalszy rozwój akcji aż w końcu się zorientowałam, że to już koniec. Nawet się nie obejrzałam, a już przebrnęłam przez cały trzeci tom tej opowieści!

 To opowieść fantastyczna, która równie dobrze, gdybyśmy mogli spełnić parę czynników, mogłaby dziać się w prawdziwym świecie, co według mnie jest po prostu obłędne. No właśnie, obłędne, bo właśnie taka jest ta książka. Obłędna i niesamowita pod każdym względem.

 Przyznam szczerze, że mimo iż spodziewałam się, że zachwycę się przedstawioną tam akcją, nawet nie sądziłam, że ta opowieść pochłonie mnie do tego stopnia, że po chwyceniu tej lektury, nie będę w stanie oderwać się od niej dopóki nie zapoznam się z ostatnią stroną.

Jeżeli więc udało mi się w chociażby maleńkim stopniu pobudzić waszą ciekawość, jak najbardziej zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę oraz gwarantuję, że z pewnością się na niej nie zawiedziecie. Osobiście miło wspominam czas spędzony przy tej lekturze i sądzę, że z wami również nie będzie inaczej.



Za możliwość zapoznania się z treścią dziękuję: